I cóż, wystarczy, że wspomnę o Johnie Adamsie w jednym poście, a już w następnym musi się on pojawić ponownie. Otóż przeglądając zaległe nieprzeczytane blogi znalazłem u Davida Ockera (który jest lub przynajmniej był kopistą Adamsa) informację o ukończonej niedawno autobiografii kompozytora. Ocker daje garść króciusieńkich (jedno-dwuzdaniowych) cytatów. Napisane bardzo zgrabnie i z humorem, a dobrane tak, żeby nie było wiadomo, o co chodzi, więc jest intrygująco…
(Nb. wcale nie jestem wielkim miłośnikiem muzyki Adamsa - dodaję tak dla jasności…)